Wednesday, 21 October 2015

Dyszka czterośladowa ;)


Pogoda się sprawdziła, duże zachmurzenie, zero słońca ani nawet szans na nie :/ Droga do sklepu za mgłą, nie wiadomo czy wilgotno bo mży czy dlatego, że mgła jest :/ Tak zachęcającej pogody jeszcze nie miałam tego października ;) I tak sobie szłam i szłam, i wymyśliłam, że bieganie to mnie za mocno zgrzeje, wiatr przewieje, i choróbsko gotowe. Ćwiczenia w domu? Nieeee. Siłka? Ostatnio jęczeli o jakieś zaświadczenie od lekarza, więc nie miałam ochoty tłumaczyć, że w przyszłym tygodniu będę dopiero mieć. Co mi pozostało? Kijki :D 

Na moje czwarte piętro szybciutko się wturlałam, jeszcze szybciej ubrałam w dresiaki, ciepłą bluzę i kurtkę nieprzemakalną, i wystrzeliłam na dwór :D Szybko, szybko, szybko żeby tylko lać nie zaczęło ;) 

I tym oto sposobem zaliczyłam czterośladową dyszkę  w parku :D 


Poprawiłam sobie humor, dotleniłam siebie i Żelka. On przy okazji się wyspał, co z jednej strony ma swoje plusy, ale z drugiej teraz daje czadu ze zdwojoną siłą ;) Napodziwiałam się jesiennych klimatów, które nawet mimo braku słońca i mokrego otoczenia mogą być piękne (no czyż nie mam racji?)




A teraz relaks i zasłużony posiłek
Oby więcej takiej energii w te jesienne dni :D

Friday, 16 October 2015

Coś dla ciała, coś dla ducha :)



Piątek, piąteczek, piątunio :D Ranek nie zapowiadał się interesująco :/ Ulewa za oknem, a później mgła spowijająca Wrocław zachęcała tylko i wyłączenia do zakopania się w ciepły kocyk, z gorącym napojem.

Później coś tam zaczęło się rozjaśniać, ale wizja przemoczonych butów i ewentualnego przeziębienia cały czas sugerowała abym odłożyła bieganie po parku wśród kałuż :/ Nie było innego wyjścia jak spakować manatki i wybrać się na siłkę. Skorzystałam z bliskości jednej z nich i spędziłam godzinę na bieżni i orbitreku. Przy okazji użyłam nowej koszulki of Fit Mom
i wzbudziłam lekką sensację wśród nielicznych trenujących. Zauważyłam, że jak już ktoś zauważa, że biegam, ćwiczę czy pływam i jestem jednocześnie w ciąży to są to najczęściej mężczyźni. Tzn. nie mówię, że kobiety nie zwracają na mnie uwagi, ale panowie robią to bardziej otwarcie ;) Gapią się czasami jak sroka w gnat ;) Na basenie to nawet jeden pan się pytał czy wszystko w porządku jak robiłam przerwy między jedną dziesiątką a drugą :D

Po treningu dopytałam się przy okazji o zajęcia fitness dla kobiet w ciąży i niestety ale muszę mieć zaświadczenie od lekarza ;) a przy okazji poprosili abym następnym razem miała je również jak przyjdę na siłownię ;) Hehe najwyżej znowu będę mieć na sobie znowu kurtkę i wtedy nikt i tak nie zauważy czy ja w ciąży czy nie. A na sali to już nikt na to nie reagował ;) co w sumie jest mało odpowiedzialne z ich strony, biorąc pod uwagę fakt, że było naprawdę mało ludzi i można wszystkich było ogarnąć bardzo łatwo.

Z biegiem dnia przejaśniło się i wyszło piękne słońce. Dlatego też spakowałam aparat i wybrałam się na wycieczkę po Wrocławiu w poszukiwaniu pięknej jesieni :) Było cudownie. Słońce grzało wspaniale, kolory zachwycały, a Wrocław za dnia jest równie piękny co w nocy :)
zestaw turystki :)




 I tym oto sposobem udało mi się zrobić coś dla ciała i dla ducha. Od dawna chciałam sobie takie fotografo-zwiedzanie po Wrocławiu zrobić, ale zawsze coś mi wypadało. Ostatnio to nawet myślałam, że to już po ptakach, bo pogoda nie zachęcała, a tu nagle się taka cudna chwila trafiła. Wieczorem znowu lało więc miałam szczęście ;)


Wednesday, 7 October 2015

znowu się uczę?


Byłam dziś na pierwszych zajęciach szkoły rodzenia. I... jeśli pierwsze wrażenie utrzymuje się pół roku to kiepsko z nimi ;) 
Po pierwsze: nie bardzo łapię się na oficjalne zapisanie się na zajęcia bo są one dla kobiet od 26tyg a ja jestem w 22. Ale że następna sesja zaczyna się w styczniu (rodzę w lutym) to pani zgodziła się żebym teraz już chodziła. 
Stawiłam się grzecznie na dzisiejszych zajęciach (pierwsze organizacyjne były w pon) a tu się okazuję, że są jakieś ćwiczenia i trzeba mieć i strój, i zaświadczenie od lekarza, że wolno mi ćwiczyć. Hmm nic nie wiedziałam ale ok, poszłam w zamian na zajęcia teoretyczne. A tam: wow Ameryka została odkryta. Przypomnę: zajęcia dla kobiet po 26tyg. Jak przygotować się do ciąży, jakie badania przed ciążą wykonać. Następnie pani położna pięknie opisała nam każdy miesiąc ciąży pod kątem rozwoju dziecka (pierwszy trymestr z podziałem na tygodnie), pokazała nam filmiki rodem z bbc ;) i koniec. Tyle to ja już znalazłam na necie :/ 
Co do ćwiczeń to nie wiem czy się załapię, bo trzeba mieć zaświadczenie, które dostanę jeśli się zapiszę a skoro teoretycznie nie łapię się tygodniowo, to chyba i zaświadczenia nie dostanę ;) A poza tym ja nie wiem czy ja chcę już od razu chodzić na jakieś ćwiczenia do nich. Pooddychać to sobie mogę sama nie ?? 
Może poniedziałek będzie ciekawszy i dowiem się czegoś ciekawszego?

Thursday, 1 October 2015

Podsumowanie września

Wrzesień się skończył, rozpieszczał nas piękną pogodą. Koniec lata i początek jesieni jest piękny i daje nadzieję na podobną pogodę na przyszłe dni. To piękne słońce skłoniło mnie do podsumowania kolejnego miesiąca ciążowego biegania.

Jak widać moje główne aktywności to bieganie, chodzenie i, jak nie zapomnę dopisać, gimnastyka ;) W sumie kilometrów pykło mi 118.

Przebiegłam 76.37km a przeszłam 41.59km. Ćwiczenia głównie na nogi, plus deska podparta i kilka ćwiczeń na mięśnie rąk pozwoliły mi spalić 643 kcal.

Uważam, że to sporo jak na fakt, że przy okazji pracuję :) i mam do dyspozycji tylko popołudnia.

  

Poza tym staram się kontrolować to co jem. Dlaczego? Jak to? Powinnam jeść "za dwóch" i korzystać z możliwości folgowania sobie i pozwalania na same pyszności :D Może i mogłabym, ale byłabym wściekła potem na siebie, że zaprzepaściłam to co do tej pory udało mi się wywalczyć. Dlatego też świadomie pilnuję kaloryczności posiłków, a co ważniejsze ich jakości. Nie mam problemu jak przekroczę limit np. ze względu na większą ilość owoców w danym dniu. Nie chcę tracić na wadzę, jedynie ją kontrolować i przybierać z głową. Poza tym mocno ograniczam jedzenie mięsa. Dzięki codziennej kontroli tego co jem łatwiej mi również pilnować ilość spożywanego białka. 

Jakie są efekty moich poczynań? Wydaje mi się, że bardzo dobre. Ciążę zaczynałam z wagą 60.5kg. teraz jest 22 tydzień a ja ważę 66kg. Bazując na pomiarach wiem, że cały czas mieszczę się w normach :) Poza tym lekarka nie narzeka, pochwala aktywność, wszystkie wyniki są dobre i na usg nie widać aby coś z brzdącem było nie tak. Wnioskuję więc, że dobrze sobie radzę i na razie pozostaję przy pomysłach które mam. Od października mam nadzieję dorzucić jeszcze basen, a jak zrobi się szaro buro i ponuro to przerzucę się na siłownię ;)