Showing posts with label nordic walking. Show all posts
Showing posts with label nordic walking. Show all posts
Friday, 18 December 2015
Motywacja - level zero ...
Czasami tak się dzieje, że przychodzi moment kiedy nam się po prostu nie chce. Nie chce się ubrać w dresiak i wyjść na dwór pobiegać czy z kijkami. Nie chce się wskoczyć w szorty i machać nóżką na zajęciach fitness czy w domu na macie. Nie chce się i już.
I co wtedy? Ja wtedy odpuszczam. Po prostu odpuszczam. Szczególnie teraz, w tym stanie. Myślę, że to nie tylko mi się nie chce, ale i Żelkowi się nie chce. Dlatego też w takich sytuacjach po prostu odpuszczam. Nic na siłę. Wierzę w nasz organizm i w to, że on wie co dla nas dobre.
Dzięki temu "niechcemisiowi" mogę poświęcić się aktualnie pieczeniu pierniczków, ciast czy pasztetów ;) Udało mi się dokończyć własnoręcznie robione kartki świąteczne (i je wysłać :D ), karneciki na prezenty dzięki czemu te prezenty będą jeszcze bardziej spersonalizowane. Udało mi się udekorować świątecznie mieszkanie (przy okazji mam kilka pomysłów na przyszły rok, do pokoju dziecięcego of course :P ). Do tego wzięłam się w końcu za kompletowanie wyprawki dla Żelka ;) Lepiej późno niż wcale.
I tak powoli, powolutku, małymi kroczkami na pewno odzyskamy motywację do ruchu, do ćwiczeń, a przynajmniej do spacerów. Ja swoją już odczuwam, jeszcze słabiutko, ale wiem że nadchodzi ;)
Labels:
bieganie,
ćwiczenia,
gotowanie,
motywacja,
nordic walking
Location:
Wrocław, Polska
Wednesday, 21 October 2015
Dyszka czterośladowa ;)
Pogoda się sprawdziła, duże zachmurzenie, zero słońca ani nawet szans na nie :/ Droga do sklepu za mgłą, nie wiadomo czy wilgotno bo mży czy dlatego, że mgła jest :/ Tak zachęcającej pogody jeszcze nie miałam tego października ;) I tak sobie szłam i szłam, i wymyśliłam, że bieganie to mnie za mocno zgrzeje, wiatr przewieje, i choróbsko gotowe. Ćwiczenia w domu? Nieeee. Siłka? Ostatnio jęczeli o jakieś zaświadczenie od lekarza, więc nie miałam ochoty tłumaczyć, że w przyszłym tygodniu będę dopiero mieć. Co mi pozostało? Kijki :D
Na moje czwarte piętro szybciutko się wturlałam, jeszcze szybciej ubrałam w dresiaki, ciepłą bluzę i kurtkę nieprzemakalną, i wystrzeliłam na dwór :D Szybko, szybko, szybko żeby tylko lać nie zaczęło ;)
I tym oto sposobem zaliczyłam czterośladową dyszkę w parku :D
Poprawiłam sobie humor, dotleniłam siebie i Żelka. On przy okazji się wyspał, co z jednej strony ma swoje plusy, ale z drugiej teraz daje czadu ze zdwojoną siłą ;) Napodziwiałam się jesiennych klimatów, które nawet mimo braku słońca i mokrego otoczenia mogą być piękne (no czyż nie mam racji?)
A teraz relaks i zasłużony posiłek
Oby więcej takiej energii w te jesienne dni :D
Subscribe to:
Posts (Atom)








