Showing posts with label ćwiczenia. Show all posts
Showing posts with label ćwiczenia. Show all posts
Friday, 18 December 2015
Motywacja - level zero ...
Czasami tak się dzieje, że przychodzi moment kiedy nam się po prostu nie chce. Nie chce się ubrać w dresiak i wyjść na dwór pobiegać czy z kijkami. Nie chce się wskoczyć w szorty i machać nóżką na zajęciach fitness czy w domu na macie. Nie chce się i już.
I co wtedy? Ja wtedy odpuszczam. Po prostu odpuszczam. Szczególnie teraz, w tym stanie. Myślę, że to nie tylko mi się nie chce, ale i Żelkowi się nie chce. Dlatego też w takich sytuacjach po prostu odpuszczam. Nic na siłę. Wierzę w nasz organizm i w to, że on wie co dla nas dobre.
Dzięki temu "niechcemisiowi" mogę poświęcić się aktualnie pieczeniu pierniczków, ciast czy pasztetów ;) Udało mi się dokończyć własnoręcznie robione kartki świąteczne (i je wysłać :D ), karneciki na prezenty dzięki czemu te prezenty będą jeszcze bardziej spersonalizowane. Udało mi się udekorować świątecznie mieszkanie (przy okazji mam kilka pomysłów na przyszły rok, do pokoju dziecięcego of course :P ). Do tego wzięłam się w końcu za kompletowanie wyprawki dla Żelka ;) Lepiej późno niż wcale.
I tak powoli, powolutku, małymi kroczkami na pewno odzyskamy motywację do ruchu, do ćwiczeń, a przynajmniej do spacerów. Ja swoją już odczuwam, jeszcze słabiutko, ale wiem że nadchodzi ;)
Labels:
bieganie,
ćwiczenia,
gotowanie,
motywacja,
nordic walking
Location:
Wrocław, Polska
Monday, 30 November 2015
Andrzejkowe podsumowanie miesiąca
![]() |
| wzięte z pod-kasztanami.swarzędz.pl |
Jak minął mi listopad? Ciężko ;) Nagle oddychanie stało się cięższe, nogi zaczęły odczuwać ciężar bardziej niż dotychczas, tętno szybciej wiruje w górę. Z tego też powodu zamieniłam bieganie na marsze. Poza tym więcej skupiam się na ćwiczeniach i basenie, korzystam z siłowni itd. Na szczęście pogoda mi sprzyja i pomaga w tej zamianie ;) Piękna, złota jesień powoli ustępuje miejsca nadchodzącej zimie. Mokre i zmrożone liście nie sprzyjają ciężarnym z zaburzonym poczuciem równowagi :)
To wszystko nie zapowiadało jakiegoś spektakularnego wyniku w tym miesiącu, ale mimo to podsumowanie wcale tak najgorzej nie wygląda.
W sumie przećwiczyłam 19h35min.
Pokonałam 47,56km dzięki marszom na dworze i na sprzętach na siłowni oraz pływaniu.
Poza tym miło jest widzieć, że poza obwodem brzucha i biustu oraz wagi nic więcej nie ulega powiększeniu :D Jak na razie 9kg na plusie, a przede mną jeszcze tylko 2 miesiące :)
Oczywiście nie samymi ćwiczeniami udaje mi się tą wagę utrzymać. Staram się myśleć co jem i ile. Nie stosuję żadnej diety, o nie. Nie kontroluję rygorystycznie kalorii czy ilości. Po prostu myślę co jem i nie rzucam się na słodycze ;) A jeśli już to staram się przygotowywać coś własnego. Wtedy mogę kontrolować co wrzucam do słodkości, i w jakich ilościach ;)
Na tą chwilę wszystkie moje zabiegi przynoszą oczekiwane, pozytywne rezultaty. Czuję się dobrze. Nie mam żadnych typowych ciężarnych objawów. Żelek rośnie jak na drożdżach, normy zalicza przy każdej wizycie. Nic tylko być w ciąży ;)
Nie pozostaje nic innego jak czekać z niecierpliwością na następne miesiące :)
Labels:
ciąża,
ćwiczenia,
podsumowanie
Location:
Wrocław, Polska
Saturday, 18 July 2015
Duszno wszędzie, parno wszędzie...co to będzie? lato będzie ;)
W sumie to lato jest, więc co tu się człowiek dziwi, że duszno, parno i gorąco? Nie powinien a jednak się dziwi ;) I narzeka ;) A potem sprowadza się na ziemię i narzeka na siebie, że narzeka ;)
Od wczoraj mamy we Wrocławiu znowu upały. Miałam nadzieję, że dziś popada i powietrze się schłodzi, i da się pobiegać wieczorem. Burza jednak nie przyszła. Gdzieś tu się kręciła w okolicy, ale do Wrocławia nie zawitała. Tak więc, biegać nie poszłam. Za to poćwiczyłam w domu przy wiatraku i otwartych oknach.
Zaliczyłam:
3 serie moich standardowych ćwiczeń na pośladki od RunTheWorld
3 serie na mięśnie brzucha - deskę podpartą utrzymując równowagę z naprzemiennie ręką i nogą, deskę boczną i w leżeniu na boku mięśnie brzucha.
Nie wiem czy to moja wyobraźnia czy może fakt, ale nie czuję się na siłach aby ćwiczyć dalej mięśnie proste brzucha. Po ostatnich ćwiczeniach nie było jakoś mega źle, ale szałowo się nie czułam, więc teraz skupiać się będę już tylko na skośnych.
W przerwach między seriami na brzuch były 3*20 pompki damskie
W ciągu dnia natomiast zajmowałam się zapewnieniem sobie i fasolce witaminy D ;) Korzystałam z pogody u rodziców, na leżaczku, w pełni się relaksując i czytając między innymi „I jak tu nie jeść” Beaty Sadowskiej. Co powodowało co i rusz burczenie w brzuchu ;)
Subscribe to:
Posts (Atom)


